Góry Sowie
Rzeczka
Zespół 3 sztolni znajdujących się przy drodze z Rzeczki do Walimia, pomiędzy rzeczką Mała Sowa a górą Ostra.Najmniejszy z obecnie znanych i chyba jeden z najbardziej poznanych. Planowano wydrążenie czwartego wyrobiska, ale na samych planach się skończyło. Przed wlotami do tuneli powstała wspólna platforma dla sprzętu i zapasów materiałów budowlanych, zakończona niewielką hałdą urobku, w pobliżu której znajdują się resztki mostu, sięgającego do drogi, który był wykorzystywany do załadunku skał na samochody. Obecnie na tych fundamentach znajduje się most z okresu II wojny, niestety amerykański. Widoczny jest także nasyp kolejki wąskotorowej do wywożenia urobku. Dwa sposoby usuwania skał wynikają z faktu wykorzystania przez budowniczych autostrady Wrocław - Berlin wydobytych kamieni.
W pobliżu wlotów do tuneli znajdują się też podstawy pod kompresory i inne urządzenia. Na drugim brzegu rzeki znajdują się resztki po ceglanych budynkach i prawdopodobnie baraku obsługi technicznej.
          Dojazd do sztolni prowadzi przez most na rzeczce, i tu właśnie pojawia się pierwszy znak zapytania. Most ,na tak powiedzym szczerze potoku, jest berdzo solidny, owszem może być to związane z planowaną czwartą sztolnią, której wylot miał być tuż przy moście, ale istnieje też inna możliwość.
          Pod mostem znajduje się wylot tunelu odwadniającego. Tunel po około 20 metrach zamknięty jest zawałem. Wszystko jest niby w porządku, są sztolnie jest tunel odwadniający, ale ......Dotychczas poznane sztolnie nie mają z tym tunelem połączenia. W zwiazku z czym pojawia się pytanie co miało być odwadniane za jego pomocą?
          Część podziemna składa się z trzech tuneli głównych biegnących równolegle względem siebie i połączonych poprzecznymi. Poszczególne wejścia oddalone są od siebie o około 40 metrów.
          Wchodząc wejściem numer 1 kilkadziesiąt metrów od wejścia napotykamy pomieszczenie zwane "wartownią". Celowo pisze w ten sposób, ponieważ spory na temat przeznaczenia tego pomieszczenia trwają od dłuższego czasu. Faktem jest, że posiada ono okienko strzelnicze zamykane płytą pancerną, w stropie umieszczono kilka rur wiodących do wyższej kondygnacji. Próby polegające na podpaleniu kawałka papieru wykazały, że powietrze z dużą siłą wciąga palący się przedmiot, natomiast do tej pory nie wiadomo gdzie powietrze wypychane jest na zewnątrz. W 1998 roku do przewodów wprowadzono kamerę, dzięki której odkryto pomieszczenie, jednak w dalszym ciągu nie wiadomo czy jest to tylko ciąg wentylacyjny, czy może połączenie z nieznanym odcinkami kompleksu.
          Idąc dalej wchodzimy do kompletnie wykończonej hali o długości 33 m, szerokości 4,5 m i wysokości 5,5 m. Hala posiada ciekawą konstrukcję, w mniej więcej połowie jej wysokości znajduje się betonowy strop, na którym położono przewody wentylacyjne tzw. lutnie. Hala ta łączy się z tunelem numer 2.
          Oba tunele (1 i 2) dochodzą do gigantycznej hali o wymiarach, długość 80 m, szerokość 8 m i wysokość 10 m. Hala w połowie przegrodzona jest zawałem, istnieją przesłanki, że ukrywa on wejścia do dalszych fragmentów podziemi.
          Łączna długość wyrobisk w kompleksie wynosi około 500 m. Stan wyrobisk pod względem gurniczym jest niezły, podziemia można bez problemu zwiedzać z przewodnikiem.
Teraz pora na kolejne znaki zapytania:
          W archiwach znajduje się ponoć protokół z przesłuchania świadka , który uparcie powtarzał, że na własne oczy widział cztery wejścia. Widział je przez kilka godzin podczas formowania kolumny ewakuacyjnej więźniów Gross Rosen, po przerwaniu prac na początku 1945. Widział nie tylko cztery dziury w ziemi, ale też ludzi wchodzących i wychodzących z podziemi.
         Mieszkańcy Walimia opowiadali po wojnie, że na krótko przed wkroczeniem Rosjan esesmani pędzili przez wieś długą kolumnę więźniów (żywych szkieletów w pasiakach), a pierwsi polscy mieszkańcy Walimia i Rzeczki opowiadali, że na stokach gór z otworów wentylacyjnych długo unosił się odór rozkładających się ciał, jednak w dostępnych kompleksach nigdy nie odnaleziono zwłok.
          W 2001 podczas usuwania fragmentu zawału odkryto spory fragment torowiska, jego ułożenie sugeruje nowy kierunek, w którym mogą się znajdować dotychczas nieznane podziemia. Odnalezione tory w miejscu osuwiska, idą one trochę dziwnie - teoretycznie wchodzą w ścianę, prawdopodobnie w nieodgruzowanej części zawału musi się znajdować obrotnica. Tory odchodzą od sztolni nr 2 pod katem ok 20-30 stopni w kierunku na sztolnie nr 3.
          Na zakończenie opisu tego kompleksu należy powiedzieć, że podczas adaptacji sztolni do celów turystycznych nie spenetrowano wszystkich interesujących miejsc, które mogły kryć nieznane chodniki, pewne prace są prowadzone, fakt, ale brak im może odrobiny rozmachu, nie wiem czy jest to spowodowane brakiem pieniędzy, czy może nikt nie chce zaangażować się bardziej w sprawę poznania do końca tajemnic tego obiektu.